
Rodzic to nie psycholog — dlaczego to ważne
Bardzo mocno czuję, że powinniśmy głośno mówić o tym, że relacja rodzic-dziecko to nie to samo, co relacja profesjonalista-dziecko. Wielu rodziców bowiem stawia sobie poprzeczkę bardzo wysoko. To dowodzi, że zapominamy o kilku ważnych kwestiach.
Dzisiaj rodzice, nauczyciele, trenerzy uczą się rodzicielstwa od psychologów. To psychologia rozwojowa w największej mierze odpowiada, za świadomość relacji, którą dzisiaj posiadamy. Nie byłoby w tym niczego niewłaściwego, gdybyśmy nie zapominali o jednej ważnej zasadzie, że psychologowie ani inni dorośli pracujący z dziećmi nie są rodzicami dzieci, z którymi pracują.
To wydaje się oczywiste, a jednak jak zgłębimy i rozłożymy na czynniki, na czym bazuje współpraca specjalistów i rodziców, to można by to opisać mniej więcej tak:
Specjaliści uważają, że wiedzą lepiej od rodziców, jak oni powinni z dzieckiem postępować. Z tego miejsca dają sobie prawo uczyć metod, które oni z sukcesem stosują w swojej pracy.

Poznaj progrma mentoringowy, który zrewolucjonizował życie setek rodzin.
Zaproś do swojego rodzicielstwa więcej jasnosci. Zaufaj swojej intuicji, porzuć metody i odkryj moc wewnętrzengo prowadzenia.
Nie przestawaj czerpać wiedzy, ale..
Ważne!!! Nie chcę przez to powiedzieć, że rodzice nie powinni sięgać po wiedzę, z zakresu psychologii rozwojowej. Przeciwnie, uważam, że ta wiedza jest bardzo cenna i warto z niej korzystać. Osobiście nie znam innego sposobu na to, by wnosić do relacji z dzieckiem nową jakość – alternatywną do tej, którą znamy z własnego dzieciństwa.
Bez tej wiedzy najczęściej po prostu odtwarzamy wzorce naszych rodziców. Ewentualnie próbujemy je odrzucić i robimy „na odwrót”. Zwykle wtedy kręcimy się w kółko i jesteśmy coraz bardziej zmęczeni oraz przytłoczeni.
Chcę powiedzieć, że rodzice powinni:
- tej wiedzy używać inaczej niż specjaliści,
- skupić się na zupełnie innej perspektywie.
Rodzice potrzebują tylko niewielkiej części wiedzy, którą posiadają specjaliści.
Kiedy z wiedzy psychologów w obecnej formie korzystają nauczyciele, trenerzy i inni dorośli pracujący z dziećmi to to jest bardzo dobry kierunek. Nie mam wątpliwości, że to przekłada się na jakość tych relacji.
Jednak, kiedy zachęca się rodziców, by korzystali z tej wiedzy w ten sam sposób, to gubi nam się zasadnicza różnica między rodzicami i profesjonalistami.
Profesjonalista – przede wszystkim skupia się na umiejętnościach dziecka i temu poświęca uwagę.
Rodzic – ma przede wszystkim nauczyć dziecko żyć i tutaj decydujące znaczenie ma to, jak on sam żyje. Czyli uwaga skupia rodzica się zupełnie na czymś innym.
Kiedy nie dostrzegamy tej różnicy, dochodzi do przepsychologizowania rodzicielstwa. Rodzice zachowują się wtedy, jak terapeuci swoich dzieci. Zaczynają zanikać autentyczność, bez której ta relacja (rodzic-dziecko) nie ma się dobrze.
Zasada ograniczonego zaufania
Najtrudniejsze w tym wszystkim jest to, że to psychologowie powinni świadomie dzielić się wiedzą, którą posiadają. To na nich spoczywa odpowiedzialność, by nie stawiali siebie ani specjalistów, których edukują w miejscu rodziców dzieci, z którymi pracują. To dotyczy również innych specjalistów, jeśli chcą wspierać rodziców w budowaniu z dziećmi zdrowych relacji. Dlatego tak ważne jest, by zarówno psychologowie, jak i specjaliści korzystali z jakiejś formy superwizji. Superwizor może ich wtedy zatrzymywać, kiedy przekraczają granice wsparcia.
Niestety powszechne jest, że specjaliści nie podzielają postawy o której piszę i tutaj powstaje problem. Nie podzielają jej z różnych względów i to często nie jest kwestia niewłaściwych kompetencji, ale na przykład doświadczenia. Sama kiedy zaczynałam pracować w obszarze relacji (całe szczęście nie pracowałam wtedy indywidualnie) uważałam, że wiem lepiej od innych rodziców. Spokorniałam z czasem, więc ufam, że droga innych specjalistów może być podobna
W związku z tym myślę, że rodzice powinni wykazywać postawę ograniczonego zaufania.
Dostrzegam też inną trudność – postawa (nie stawiania się w miejscu rodziców) jest jakością w relacji, a więc nie zawsze da się ją „ocenić” patrząc. Owszem czasami przekraczanie przez specjalistę swoich kompetencji jest jawne, ale bywa też tak, że jest subtelniejsze.
Co mogą z tym robić rodzice?
Wiem, że przy takiej ilości dostępnych informacji trudno wyłuskać te, które rzeczywiście mogą pozytywnie wpłynąć na Wasze rodzicielstwo. Dlatego chcę Wam powiedzieć: nie zatrzymujcie się w poszerzaniu wiedzy o relacji. Po latach dominacji autorytarnych metod naprawdę warto budować świadomość tego, co dzieje się w relacji, co kryje się pod słowami i zachowaniami, zarówno Waszymi, jak i Waszych dzieci. Jednocześnie zachęcam Was, byście korzystali z tej wiedzy z wyczuciem, pamiętając, że relacja profesjonalisty z dzieckiem to coś zupełnie innego niż relacja rodzica z dzieckiem. W Waszych relacjach chodzi o więź, a ta wymaga, byście nie zgubili siebie, swojej indywidualności i autentyczności.
W najnowszym odcinku podcastu szczegółowo wyjaśniam, na czym polega różnica między relacją profesjonalista–dziecko a relacją rodzic–dziecko. Mam nadzieję, że po wysłuchaniu tego odcinka zarówno rodzicom, jak i specjalistom łatwiej będzie uwzględniać ten element.







0 komentarzy