Co wspiera rozwój dzieci?

Rodzice to nie terapeuta. Bliskość w relacji rodziców z dziećmi czyni tę relację wyjątkową.

Rozwój dziecka – nie wystarczy mówić o układzie nerwowym

Coraz więcej rodzicielskich wskazówek opakowuje się dziś w język neuronauki i to coraz częściej mnie zatrzymuje. Nie dlatego, że mam problem z nauką. Tylko dlatego, że wiedza może prowadzić w zupełnie różne strony.

Wspieranie rozwoju dziecka wymaga czegoś więcej niż używania modnych terminów, takich jak „układ nerwowy”, „regulacja” czy „samoregulacja”. Kluczowe jest RZETELNE łączenie wiedzy z neuronauki, psychologii rozwojowej i rozumienia relacji dziecka z opiekunem.

Dopiero połączenie tych trzech obszarów daje pełniejszy obraz tego, czego dzieci naprawdę potrzebują, żeby zdrowo się rozwijać

Wyjaśnię to na przykładzie jednej z bardzo popularnych wskazówek: kiedy dziecko nie reaguje, podejdź, nawiąż kontakt wzrokowy, upewnij się, że cię słyszy.

O tym, czy tę informację przełożymy na zdrowy rozwój dzieci, przesądzi to, jaki zrobimy z niej użytek.

  • Możemy użyć jej do wyręczenia dziecka. Skoro dziecko nie reaguje, to trzeba podejść, złapać kontakt i pomóc mu usłyszeć – (na przykład) załóż buty. Wtedy dorosły nie wspiera rozwoju, tylko zaczyna go obchodzić metodą
  • Ale możemy też użyć tej samej wiedzy inaczej. Możemy podejść po to, żeby zwrócić dziecku uwagę, że nie reaguje, kiedy do niego mówimy.

To są dwa zupełnie różne sposoby użycia tej samej wiedzy.

W drugim przykładzie podchodzimy nie po to, żeby ułatwić dziecku usłyszenie o butach, tylko , żeby jasno pokazać mu obszar rozwoju: nie usłyszałeś, kiedy do ciebie mówiłam (w domyśle, musisz się tego nauczyć).

👉 W pierwszym dorosły widzi trudność i szuka sposobu, żeby ją ominąć.
W drugim
widzi trudność i traktuje ją jak obszar rozwoju.

👉 W pierwszym chodzi o skuteczność: mam powiedzieć tak, żeby dziecko zrobiło to, o co proszę.

W drugim chodzi o głębszy rozwój:
mam tak poprowadzić sytuację, żeby dziecko krok po kroku nauczyło się reagować na polecenia, o których mówię na odległość.

👉 W pierwszym rodzic bierze wszystko na siebie. To on znajduje metodą, która „zadziała”.
W drugim
nie zdejmuje z dziecka odpowiedzialności. Mówi, czego oczekuje, a dziecko ma zrobić tak, by to realizować.

 

I właśnie tu przebiega granica, której dziś wielu edukatorów w ogóle nie zauważa – między towarzyszeniem rozwojowi a wyręczaniem dziecka pod pozorem uważności i bliskości, jest ogromna różnica.

W podanym przykładzie od tego, które z tych dwóch zastosowań wybierzemy, może zależeć, czy dziecko rozwinie jedną z ważnych codziennych umiejętności: odpowiadania na głos rodzica, nawet kiedy jest skupione na czymś innym.

Poznaj progrma mentoringowy, który zrewolucjonizował życie setek rodzin.

Jeśli chcesz zacząć wspierać rozwój dziecka i przestać opierać się na popularnych, ale powierzchownych wskazówkach, w tym programie się tego nauczysz.

Napiszę jeszcze bardziej wprost:

Jeśli rodzic stosuje tą popularną współcześnie metodę – wydawaj polecenia dopiero po nawiązaniu kontaktu wzrokowego – dziecko może nie rozwinąć jednej z najważniejszych kompetencji rozwojowych.

Właśnie dlatego zatrzymuje mnie i coraz częściej budzi moją niezgodę, do czego współcześnie używa się odkryć różnych dziedzin odpowiedzialnych za rozumienie funkcjonowania człowieka. Odkrycia to jedno ale to, do czego ta wiedza prowadzi rodzica w codzienności, to już zupełnie inna sprawa.

Bliskość można realizować na dwa sposoby: 

  • albo jako obecność, która zostawia dziecku jego zadanie rozwojowe, 
  • albo jako wyręczanie, które to zadanie przejmuje.

Jeśli wykorzystujemy wiedzę do wymyślania metod, które mają po prostu zadziałać, to zwykle największy koszt ponosi dziecko. Bo to, że coś brzmi bliskościowo, łagodnie, nowocześnie i naukowo, wcale nie oznacza jeszcze, że wspiera jego rozwój.

W najnowszym odcinku podcastu biorę pod lupę właśnie ten przykład. Pokazuję, dlaczego rada, by podchodzić do dziecka, kiedy je wołamy, może nieść konsekwencje, których się nie spodziewamy.

 

I tu mały sukces: udało mi się zamknąć ten temat w 15 minutach, bo po ostatnim odcinku dostałam od Was kilka informacji, że to o czym mówię, powinnam podzielić na 3 odcinki, ponieważ jest tam tyle ważnych wątków. W odpowiedzi na Wasze głosy, w najnowszym odcinku mocno skupiłam się, by wątek był jednej i udało się.

Odcinek nazywa się: „Nawiąż kontakt wzrokowy… Ta bliskościowa metoda może hamować rozwój dziecka.”

Z dużym zaangażowaniem tworzę newsletter, podcast, czytelnię oraz treści w socjalmediach.  

Ciągle uczę się czegoś nowego, inwestuję w rozwój swoich umiejętności i wiedzy, bo chcę, żeby to, co Ci daję – teksty, refleksje, inspiracje – miało prawdziwą wartość.
Jeśli moje treści są dla Ciebie ważne, coś w Tobie poruszają albo po prostu sprawiają, że dzień staje się choć odrobinę lepszy – możesz postawić mi kawę.

Każde wsparcie to dla mnie nie tylko ogromna motywacja, ale też sposób, by móc realnie utrzymywać się z tego, co kocham robić. Dziękuję.

0 komentarzy

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Krzyk w rodzicielstwie – efekt jojo

Krzyk w rodzicielstwie – efekt jojo

Krzyk w rodzicielstwie 19:12 — dziecko rozlewa kakao. Ty jedziesz na oparach i z Twoich ust znowu wychodzi ton, którego najbardziej u siebie nie znosisz... W tej samej sekundzie wpada Ci do głowy: „Od rana krzyczę… przecież obiecywałam sobie, że nie będę”. I wtedy...

czytaj dalej
Opór przed zmianą – jak go rozpoznać

Opór przed zmianą – jak go rozpoznać

Opór - element samorozwoju Ostatnio złapałam się na tym, że moje zmęczenie nie zawsze wynika tylko z tego, ile mam na głowie. Czasem dokłada mi go opór przed zmianą -  ten, który potrafi przebrać się za troskę o siebie i szeptać: „nie teraz”. Opowiem Ci dziś historię...

czytaj dalej
Rodzic to nie psycholog – zbyt często o tym zapominamy

Rodzic to nie psycholog – zbyt często o tym zapominamy

Rodzic to nie psycholog — dlaczego to ważne Bardzo mocno czuję, że powinniśmy głośno mówić o tym, że relacja rodzic-dziecko to nie to samo, co relacja profesjonalista-dziecko. Wielu rodziców bowiem stawia sobie poprzeczkę bardzo wysoko. To dowodzi, że zapominamy o...

czytaj dalej
Więź i relacja to nie to samo

Więź i relacja to nie to samo

Pamiętam pytanie, które padło kiedyś na jednym z moich szkoleń. Jedna z uczestniczek zapytała: „Czy można mieć z dzieckiem dobrą relację, a mimo to nie zbudować z nim bezpiecznej więzi?” To było w czasie, gdy już od dawna rozważałam ten temat i choć jeszcze wtedy nie...

czytaj dalej
Kiedy duchowość staje się ucieczką

Kiedy duchowość staje się ucieczką

Duchowość rozgościła się na salonach. Medytujemy, ćwiczymy wdzięczność, praktykujemy uważność, pracujemy z energią, manifestujemy, pracujemy z wysokim wibracjami, lecz mimo to gdzieś w środku czujemy coraz większą pustkę. Dlaczego? Bo duchowość stała się kolejnym...

czytaj dalej
error: Nie kopiuj!