List do terapeutów i rodziców

Jeśli jesteś rodzicem, którego dziecko jest w terapii lub zastanawiasz się, czy skorzystać z tej formy wsparcia, a także jeśli jesteś terapeutą dzieci i młodzieży, to, to co przeczytasz, może być dla Ciebie trudne. Mimo wszystko chcę podzielić się tym, co dojrzewało w mojej głowie od dawna, ponieważ uważam to za bardzo ważny głos w dyskusji o zdrowi psychicznym dzieci i młodzieży. Nie jest moim celem godzić w kogokolwiek, pragnę jedynie powiedzieć o tym, bez czego moim zdaniem, nie zajmiemy jako dorośli właściwego stanowiska wobec pogarszającego się stanu psychicznego dzieci i młodzieży.

Jednocześnie pragnę wyrazić swoje uznanie, dla tych którzy każdego dnia w swojej pracy, wspierają tych młodych ludzi, najlepiej jak potrafią. Nie wiem, jak wyglądałaby sytuacja, gdyby Was nie było. Mam na swojej liście kilka nazwisk osób pracujących z młodzieżą, które polecam rodzicom, szukającym dla swojego dziecka tej formy wsparcia.

Nigdy nie dałabym sobie prawa wyrokować, ani stawiać się ponad kogokolwiek, kto wyznaje inne wartości w tym temacie, mam nadzieję, że uda mi się tego unikać w poniższych słowach.

 

Myślę, że o tym, jak znaczący wpływ na to, co się dzieje z dzieckiem, mają jego rodzice, wiedzą dzisiaj wszyscy dorośli pracujący z dziećmi, a także wielu rodziców. To od tej relacji zależy, z jakimi trudnościami będzie mierzyło się dziecko i jakich trudności doświadczy w dzieciństwie i podczas okresu dorastania. Wszytko to, co dziecko dostaje w relacji z rodzicami, przekłada się na jego zachowanie, na umiejętność radzenia sobie w świecie oraz mierzenia z trudnościami.
Depresje, zaburzenia odżywiania, samotność egzystencjalna, samookaleczenia, próby i myśli samobójcze, nadmierna agresja, ponadprzeciętne skłonności do zachowań ryzykownych, paraliżujący lęk społeczny, powtarzające się konflikty z prawem, niesamodzielność, brak celu, wszystko to i wiele innych problemów, z którymi trafiają do gabinetu terapeutycznego dzieci i nastolatki, wynika z tego, co dzieje się w ich relacjach z najbliższymi.
Właśnie dlatego wszelkie działania, które miałyby szansę rzeczywiście poprawić sytuację tego młodego człowieka, powinny wynikać ze zmian w zachowaniu rodziców. Bez zmian w systemie rodzinnym dziecka, jego sytuacja nie ma szans się poprawić. Ponadto praca z dzieckiem w oderwaniu od destrukcyjnego wpływu rodziców, jest przerzucaniem na dziecko odpowiedzialności, która nigdy nie powinna na nim spoczywać.

 

Co to według mnie oznacza w praktyce? Przecież każdy z nas wie, że nie każdy rodzic zgłosi się na terapię, co wtedy?
Widzę to tak, że jako terapeuci powinniśmy, najbardziej jak to jest w takiej sytuacji możliwe, stanąć w prawdzie. Rozwinę i ubiorę w zdania to, co mam na myśli, pisząc „stanąć w prawdzie”, chodzi mi o postawę, którą zaraz przedstawię, osób pracujących z dziećmi i młodzieżą. Według mnie to byłoby uczciwe wobec dziecka, wobec rodziców, a przede wszystkim wobec siebie. Ponadto i to jest może najistotniejsze, wykazywałoby szacunek wobec rodziców, ich trudności i obdarzałoby ich jednocześnie ogromnym zaufaniem:
Twoje życie i zdrowie jest zagrożone, co jest wynikiem tego, co dzieje się w Twoich relacjach z rodzicami. Znam sposoby na to, by pomóc Ci zastąpić te niebezpieczne zachowania (np. samookaleczanie) innymi, które pomogą Ci rozładować napięcie emocjonalne i tego planuję Cię tutaj nauczyć. (Lub) Wydaje mi się, że mogę wskazać Ci perspektywę, która pozwoli Ci inaczej spojrzeć na swoją depresję lub pozwoli ci wyjść naprzeciw lękowi społecznemu, którego doświadczasz. Pokażę Ci, na co w sobie powinieneś zwracać uwagę i jak rozumieć to, co czujesz i co myślisz, by choć trochę ułatwić sobie bycie w miejscu, w którym przyszło Ci żyć, ale pamiętaj, że to jest działanie ratujące Twoje życie, jednak nie rozwiązuje ono Twojej sytuacji. Tak naprawdę, by Twoja sytuacja się poprawiła, Twoi rodzice musieliby zacząć pracować nad tym, co oni wnoszą do relacji z Tobą. Dopóki, do tego nie dojdzie, mogę tak jak wspomniał_m spróbować pomóc Ci radzić sobie w mniej zagrażający Twojemu życiu sposób. 
To nie oznacza, że Twoja sytuacja nigdy się nie zmieni. Za kilka, kilkanaście lat, kiedy będziesz dorosły, będziesz mógł wziąć odpowiedzialność za to, za co nie byli w stanie wziąć odpowiedzialności Twoi rodzice i zacząć kreować swoje życie tak, jak będziesz chciał, wykorzystując te karty, które Ci życie rozdało. Wtedy będziesz miał realny wpływ na to, jakimi kartami uzupełnisz swoją talię.
Jednocześnie będę w kontakcie z Twoimi rodzicami i będę informował_ ich, jak ważne jest, by poszukali profesjonalnego wsparcia dla siebie, ale nie mogę Ci obiecać, że oni to zrobią.
Kilka słów do Ciebie rodzicu
Nie mam wątpliwości, że robisz wszystko, co potrafisz, by Twoje dziecko było zdrowe i szczęśliwe. Niestety to często nie jest równoznaczne z tym, czego realnie potrzebują dzieci. Terapeuta twojego dziecka nigdy mu Ciebie nie zastąpi. Jesteś najważniejszym i najistotniejszym dorosłym w jego życiu. Terapeuta może tylko i na tym powinien bazować kontakt terapeuta-dziecko, nawiązać z Twoim dzieckiem relację, by ono miało wokół siebie dorosłego, który jest w stanie je usłyszeć i zobaczyć, w czasie którego potrzebujesz, by zająć się tym, jak Twoje zachowanie przyczynia się do trudności Twojego dziecka. To powinien być stan przejściowy. Im wcześniej weźmiesz na siebie tę odpowiedzialność, tym większą szansę stwarzasz swojemu dziecku, by w jego tali kart, które mu rozdajesz, znalazły się od Ciebie również te, wspierające. Pamiętaj, że każda karta jest wtedy na wagę złota, więc, zamiast liczyć na to, że terapeuta „naprawi” Twoje dziecko, „napraw” w sobie to, czego oboje potrzebujecie, by budować wystarczająco dobrą relację. Ja w tym czasie „zaopiekuję” się Twoim dzieckiem, byś miał_ niezbędną przestrzeń do zajęcia się sobą, swoim wpływem i tym, co wnosisz do Waszej relacji. Wykorzystaj ten czas!

Z dużym zaangażowaniem tworzę newsletter, podcast, czytelnię oraz treści w socjalmediach.  

Ciągle uczę się czegoś nowego, inwestuję w rozwój swoich umiejętności i wiedzy, bo chcę, żeby to, co Ci daję – teksty, refleksje, inspiracje – miało prawdziwą wartość.
Jeśli moje treści są dla Ciebie ważne, coś w Tobie poruszają albo po prostu sprawiają, że dzień staje się choć odrobinę lepszy – możesz postawić mi kawę.

Każde wsparcie to dla mnie nie tylko ogromna motywacja, ale też sposób, by móc realnie utrzymywać się z tego, co kocham robić. Dziękuję.

0 komentarzy

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

W rodzicielstwie nie chodzi o właściwe zdania

W rodzicielstwie nie chodzi o właściwe zdania

Czasami wsparcie utrwala trudność Możesz mówić wszystkie właściwe zdania i nadal budować z dzieckiem relację opartą na grze. To jest jeden z powodów, dla których tak wielu rodziców ma poczucie, że niby już tyle się nauczyli, a w domu wciąż niewiele się zmienia. Brzmią...

czytaj dalej
Diagnoza to nie tożsamość

Diagnoza to nie tożsamość

Czasami wsparcie utrwala trudność Dzisiaj poruszę temat diagnoz z nieco innej perspektywy - nas dorosłych. Wydaje mi się to ważne w kontekście naszych dzieci, ponieważ jakby nie patrzeć wychowujemy je do dorosłości...  Będzie długo i niestety myślę, że może nie być...

czytaj dalej
Kiedy wsparcie utrwala trudność

Kiedy wsparcie utrwala trudność

Czasami wsparcie utrwala trudność Można wychować dziecko do sprawnego korzystania ze wsparcia. Ale można też wychować je do tego, żeby coraz mniej tego wsparcia potrzebowało.   Czytam właśnie książkę Watzlawicka "Jak być nieszczęśliwym" i zatrzymał mnie jeden...

czytaj dalej
Co wspiera rozwój dzieci?

Co wspiera rozwój dzieci?

Rozwój dziecka - nie wystarczy mówić o układzie nerwowym Coraz więcej rodzicielskich wskazówek opakowuje się dziś w język neuronauki i to coraz częściej mnie zatrzymuje. Nie dlatego, że mam problem z nauką. Tylko dlatego, że wiedza może prowadzić w zupełnie różne...

czytaj dalej
Krzyk w rodzicielstwie – efekt jojo

Krzyk w rodzicielstwie – efekt jojo

Krzyk w rodzicielstwie 19:12 — dziecko rozlewa kakao. Ty jedziesz na oparach i z Twoich ust znowu wychodzi ton, którego najbardziej u siebie nie znosisz... W tej samej sekundzie wpada Ci do głowy: „Od rana krzyczę… przecież obiecywałam sobie, że nie będę”. I wtedy...

czytaj dalej
error: Nie kopiuj!