Stare posłuszeństwo w nowej odsłonie

Rodzice to nie terapeuta. Bliskość w relacji rodziców z dziećmi czyni tę relację wyjątkową.

Pokolenie dzieci zarządzanych miłością

Dlaczego im więcej wiemy dzisiaj o rodzicielstwie, tym trudniej jest nam jako rodzicom? I dlaczego coraz bardziej zamknięte, wybuchowe albo wycofane są dzieci?

Dorośli doszukują się winy w telefonach, w pandemii, a także w szkole, która nie nadąża za zmieniającym się światem. I owszem w każdej z tych odpowiedzi jest ziarno prawy, ale uważam, że główne źródło tych problemów, leży gdzie indziej.

Żyjemy w czasach, w których nie chcemy na dzieci krzyczeć, karać ich ani stawiać do kąta. Odeszliśmy od autorytarnego rodzicielstwa i to jest bardzo dobra zmiana.

Niestety ta zmiana jest zmianą kosmetyczną, bo w miejscu dawnej autorytarnej formy pojawiała się nowa. Miękka, empatyczna, bliskościowa – spokojny głos, właściwe słowa, nazywanie emocji: „Widzę, że ci trudno”; „Rozumiem, że się złościsz”; „Jesteśmy w tym razem”. Wszystko to robi wrażenie, zmiany, ale tak naprawdę zmianą nie jest.

 

Coraz więcej rodziców mówi: „Robię wszystko tak, jak zalecają specjaliści. Czytam. Słucham. Nie krzyczę. Jestem blisko. A jest coraz gorzej.” Dziecko się nie uspokaja. Nie współpracuje. Oddala.

Rodzice są przekonani, że widocznie wciąż wiedzą za mało. Wyrzucają sobie, że muszą lepiej opanować techniki i jeszcze precyzyjniej nazywać emocje. 

Współczesne nurty szumnie powołują się na bliskość, ale tak naprawdę nie uczą wychowywać dziecka w bliskości. One opakowują posłuszeństwo w bliskościowe opakowanie, czyli robią to samo, co poprzednie pokolenie tylko w ładniejszej formie.

Każdy z nas w dowolnym momencie może to sprawdzić. Wystarczy wejść na jakąkolwiek grupę dla rodziców lub jeszcze prościej, wpisać w czacie GPT, co zrobić, jak dziecko nie odrabia lekcji? Naszym oczom ukaże się przekrój współczesnego, świadomego rodzicielstwa. Zobaczymy masę wskazówek, co może się kryć za takiem działaniem dziecka. Między nimi kolejna masa wskazówek, co z tym zrobić – rozłóż zadania na mniejsze części, usiądź z dzieckiem, porozmawiaj z nauczycielem, pomóż dziecku wyregulować układ nerwowy po stresującym dniu w szkole, naucz go technik koncentracji.

Czułość, uważności, nadmiar analiz i nieustanne szukanie przyczyn w dziecku oraz jego otoczeniu.

 Pod tym wszystkim założenie*, którego większość rodziców nie widzi – zadaniem rodzica jest szukanie sposobu, żeby dziecko zrobiło to, czego chce rodzic/nauczyciel/dorosły świat. 

* (zawsze się zastanawiam, czy Ci edukatorzy są tego założenia świadomi)

Czyli zobaczcie, zmienił się ton i sposób egzekwowania, ale nie zmieniło się założenie. Rodzice w poprzednich pokoleniach też byli przekonani, że ich zadaniem jest wymóc na dziecku odrabianie lekcji.

 

Nasze dzieci czują się tak samo, jak my wychowywani autorytarnie, ponieważ w tym, co jest tak ładnie opakowane w bliskość, nie ma miejsca na dziecięce „nie”.

Dzieci były i są ZARZĄDZANE, a nie prowadzone przez dorosłych. Tylko że dzisiaj trudniej się przed tym bronić, bo wszystko wygląda łagodnie i wspierająco.

Dzieci się w tym gubią i albo zamykają się w sobie, albo wybuchają, a rodzice nie rozumieją dlaczego tak się dzieje, bo robią „wszystko dobrze”, czyli tak, jak proponują specjaliści.

Potrzebujemy prawdziwej zmiany, która według mnie wymaga porzucenia drążenia do posłuszeństwa. To nie oznacza, że dzieci staną się nieposłuszne. Kierunkiem alternatywnym do posłuszeństwa jest odpowiedzialność, a więc dziecko, które samodzielnie zarządza swoimi obowiązkami, między innymi odrabianiem lekcji.

Dorosły, który odrzuca autorytarne metody i wybiera przywództwo, które wychowuje do odpowiedzialności, dokonuje w swojej rodzinie prawdziwej zmiany.

Dzieci zarządzane przez dorosłych nie mają się dobrze i nie ma znaczenia w jakiej formie nimi zarządzamy. To może być ocean łagodności, który nie przełoży się na kondycję psychiczną naszych dzieci.

Różnicę między przywództwem, a zarządzaniem wyjaśniam w najnowszym odcinku podcastu, więc jeśli chcesz poczuć na czym ona polega, zapraszam na Spotify oraz na YT. 

Zdecydowanie łatwiej o tym opowiedzieć w podcastowej formie niż napisać w liście

⚠️ UWAGA: W odcinku pokazuję to na bardzo konkretnej analogii ze świata dorosłych, po której już nie da się tego odzobaczyć (więc słuchasz na własną odpowiedzialność 😉 )

To pierwszy z kilku odcinków na ten temat, dlatego warto być na bierząco, bo będę rozwijała ten wątek.

 

Poznaj progrma mentoringowy, który zrewolucjonizował życie setek rodzin.

Jeśli chcesz zacząć wspierać rozwój dziecka i przestać opierać się na popularnych, ale powierzchownych wskazówkach, w tym programie się tego nauczysz.

0 komentarzy

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Czy warto oczekiwać, że dziecko zje posiłek przy stole?

Czy warto oczekiwać, że dziecko zje posiłek przy stole?

Czy warto oczekiwać od dziecka, że zje posiłek przy stole Wyobraźmy sobie taką scenę. Rodzina przy stole. Dziecko bierze kęs, po czym wstaje i odbiegа. Po chwili wraca, gryzie kolejny kęs, znowu znika. Rodzice bez sprzeciwu pozwalają dziecku na takie zachowanie. Są...

czytaj dalej
W rodzicielstwie nie chodzi o właściwe zdania

W rodzicielstwie nie chodzi o właściwe zdania

Czasami wsparcie utrwala trudność Możesz mówić wszystkie właściwe zdania i nadal budować z dzieckiem relację opartą na grze. To jest jeden z powodów, dla których tak wielu rodziców ma poczucie, że niby już tyle się nauczyli, a w domu wciąż niewiele się zmienia. Brzmią...

czytaj dalej
Diagnoza to nie tożsamość

Diagnoza to nie tożsamość

Czasami wsparcie utrwala trudność Dzisiaj poruszę temat diagnoz z nieco innej perspektywy - nas dorosłych. Wydaje mi się to ważne w kontekście naszych dzieci, ponieważ jakby nie patrzeć wychowujemy je do dorosłości...  Będzie długo i niestety myślę, że może nie być...

czytaj dalej
Kiedy wsparcie utrwala trudność

Kiedy wsparcie utrwala trudność

Czasami wsparcie utrwala trudność Można wychować dziecko do sprawnego korzystania ze wsparcia. Ale można też wychować je do tego, żeby coraz mniej tego wsparcia potrzebowało.   Czytam właśnie książkę Watzlawicka "Jak być nieszczęśliwym" i zatrzymał mnie jeden...

czytaj dalej
Co wspiera rozwój dzieci?

Co wspiera rozwój dzieci?

Rozwój dziecka - nie wystarczy mówić o układzie nerwowym Coraz więcej rodzicielskich wskazówek opakowuje się dziś w język neuronauki i to coraz częściej mnie zatrzymuje. Nie dlatego, że mam problem z nauką. Tylko dlatego, że wiedza może prowadzić w zupełnie różne...

czytaj dalej
error: Nie kopiuj!