Opór przed zmianą – jak go rozpoznać

Rodzice to nie terapeuta. Bliskość w relacji rodziców z dziećmi czyni tę relację wyjątkową.

Opór – element samorozwoju

Ostatnio złapałam się na tym, że moje zmęczenie nie zawsze wynika tylko z tego, ile mam na głowie. Czasem dokłada mi go opór przed zmianą –  ten, który potrafi przebrać się za troskę o siebie i szeptać: „nie teraz”. Opowiem Ci dziś historię z minionego tygodnia, być może odnajdziesz w niej coś, co pomoże Ci usłyszeć, jak brzmi opór przed zmianą u Ciebie.

 

W minionym tygodniu krążyłam wokół jednej decyzji: czy wdrożyć pewne rozwiązanie, które miało ułatwić mi pracę.

Podcast i działania, których celem jest zwiększanie widoczności w mediach społecznościowych, wymagają ode mnie bardzo dużego zaangażowania i jestem przez to zwyczajnie zmęczona.

Próbowałam podjąć decyzję. Kilka razy w ciągu dnia zmieniałam zdanie, aż w końcu stwierdziłam: rezygnuję. Może kiedyś, ale nie teraz.

Podzieliłam się nawet tą decyzją z mężem:

— Wiesz co, zdecydowałam, że jednak nie zrobię tego kroku. Może kiedyś, ale na razie nie.

I teoretycznie temat powinien się zamknąć.

Teoretycznie…

Wieczór. Siedzę w fotelu. Mąż coś ogląda w telewizji. W tle słychać dzieci — ktoś idzie do łazienki, ktoś zamyka drzwi do pokoju, ktoś mówi: idę już spać, dobranoc. W domu ta codzienna wieczorna cisza. A u mnie w środku… wcale nie było cicho.

Bo mimo że wypowiedziałam decyzję na głos, te słowa nie zadziałały jak kropka na końcu zdania. Były bardziej jak przecinek.

Rozważanie wciąż wracało w formie niewinnego: „sprawdzę jeszcze”. Scrollowałam, czytałam, analizowałam i łapałam się na tym, że nie potrafię tej sprawy zamknąć.

Poznaj progrma mentoringowy, który zrewolucjonizował życie setek rodzin.

Zaproś do swojego rodzicielstwa więcej jasnosci. Zaufaj swojej intuicji, porzuć metody i odkryj moc wewnętrzengo prowadzenia.

Nauczyłam się już tego o sobie

Nauczyłam się już tego o sobie: jeśli coś mnie nie puszcza — tak pod spodem, mimo że „rozsądek” już ogłosił decyzję — to zwykle nie jest przypadek.

Kiedyś próbowałam to zagłuszać. Wmawiać sobie: „Dobra, przesadzasz”, „Masz teraz za dużo na głowie”, „Zajmij się czymś innym, przejdzie”.

Tylko że kiedy w grę wchodzi coś, co dotyka czegoś ważnego, to rzadko przechodzi. Częściej narasta, jakby jakaś część mnie mówiła: „Możesz to odłożyć, ale ja i tak będę tu wracać, bo to jest ważne”. I nie chodzi o to, że to, co wraca, zawsze jest „mądre” albo że zawsze prowadzi do idealnych decyzji, ale to też umiem odróżniać: zwykłe rozproszenie od sygnału.

Rozproszenie jest głośne, nerwowe, skacze z tematu na temat: może to, może tamto, a może jeszcze coś innego.

A to „ważne” jest monotonne. Jednotorowe. Wraca dokładnie tam, gdzie próbuję postawić kropkę. Wtedy najczęściej odkrywam, że pod spodem nie ma wcale pytania: „czy ja powinnam to zrobić”.

 

Ważne pytanie

Pod spodem jest inne pytanie.

„Czy ja sobie pozwolę na tę zmianę?”

Bo zmiana — nawet ta dobra — oznacza wysiłek. Czas. Uwagę. Jakieś „nowe”. A ja jestem ostatnio zmęczona i przeciążona. Nie jestem w trybie: „super, dorzućmy sobie coś jeszcze”.

Jestem w trybie: „potrzebuję odetchnąć, a nie sobie dokładać”.

I właśnie tu pojawił się paradoks, którego wtedy nie umiałam zobaczyć. To, nad czym się zastanawiałam, z założenia miało mnie wesprzeć i odciążyć. A moja zmęczona głowa i tak podpowiadała: „to nie jest dobry czas”. Jakby w ogóle nie brała pod uwagę, że to ma mi coś ułatwić, a nie utrudnić.

W pewnym momencie stwierdziłam: nie chcę dłużej tego mielić. Nie chcę kolejnych dni ani wieczorów poświęcać na analizowanie „za i przeciw”. Nie chcę mieć tego w głowie jako kolejnego zadania, które nie ma końca.

Decyzja

I wtedy zrobiłam coś, co czasem robię w takich momentach: zaufałam temu, co wraca.

Nie dlatego, że miałam stuprocentową pewność, że to dobra decyzja. Tylko dlatego, że znam siebie i wiem, że kiedy coś tak długo nie odpuszcza, to zwykle oznacza, że dotykam czegoś, co jest dla mnie ważne.

Więc podjęłam decyzję i razem z nią przyszła ulga. Jeszcze wtedy nie wiedziałam, czy mi to ułatwi, czy dołoży, ale czułam ulgę, bo jedno zadanie mi odeszło: nie musiałam już dłużej rozważać. Jakby ktoś wreszcie wyłączył w tle ten cichy szum.

 

 

Na koniec zapraszam Cię do podcastu „O relacjach na głos”

 

0 komentarzy

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Adaptacja przedszkolna

Adaptacja przedszkolna

Dzisiaj napiszę o tym, jak według mnie powinna wyglądać adaptacja przedszkolna. Na czym powinna bazować i co właściwie jest jej celem.  Mam świadomość że kierunek, który proponuję, nie jest łatwy, bo u jego podstaw leży założenie, że dziecko nie potrzebuje tak dużego...

czytaj dalej
Mysia utopia – skutki życia w raju?

Mysia utopia – skutki życia w raju?

O eksperymencie Ostatnio rozmawiałam z koleżanką i w tej rozmowie pojawił się eksperyment "mysiej utopii". W skrócie: w latach 60. naukowiec John Calhoun stworzył dla myszy idealne warunki do życia. Nieograniczone jedzenie, woda, materiały do budowy gniazd. Żadnych...

czytaj dalej
Opór w relacji to sygnał

Opór w relacji to sygnał

Czy zmiany w rodzicielstwie naprawdę są takie spektakularne? Łatwo dzisiaj ulec wrażeniu, że rodzicielstwo zmieniło się spektakularnie w porównaniu z poprzednimi pokoleniami. Tłumaczymy zamiast karać. Pytamy zamiast rozkazywać. Rozmawiamy, słuchamy, a przynajmniej...

czytaj dalej
Jednogłośność – kontrola w przebraniu

Jednogłośność – kontrola w przebraniu

Kontola w przebraniu W świecie, w którym tak dużo mówi się o szacunku, ciekawości drugiego człowieka i o tym, że jesteśmy różni, łatwo przeoczyć, jak bardzo lubimy kontrolować. Ludzi wokół nas, sytuacje -chcemy, żeby było po naszemu. Zdarza się, że postawę "ma być po...

czytaj dalej
Stare posłuszeństwo w nowej odsłonie

Stare posłuszeństwo w nowej odsłonie

Pokolenie dzieci zarządzanych miłością Dlaczego im więcej wiemy dzisiaj o rodzicielstwie, tym trudniej jest nam jako rodzicom? I dlaczego coraz bardziej zamknięte, wybuchowe albo wycofane są dzieci? Dorośli doszukują się winy w telefonach, w pandemii, a także w...

czytaj dalej
error: Nie kopiuj!